Pomimo grozy, jaką ten zwierz wokół siebie roztaczał, darzono go szczególnym szacunkiem. Jego ataki na stada owiec i bydła, jeśli oczywiście nie wytrzebił ich do szczętu, poczytywano za dobry omen i zapowiedź wielkiego zysku. Pomyślność zwiastował już sam widok wilka, choćby tylko przechodzącego w oddali.

Nieco spóźniona, wracam ze Slaviconu – pierwszej edycji konwentu słowiańskiej literatury fantastycznej, w ramach eventu panelowego online, który odbył się w weekend (lipiec 2021). Poszukiwałam tam wilka (niezmiennie) oraz odniesienia do wiedzy o nim na kanwie literackiej.

Słowiański wilk zawsze był specyficznym zwierzęciem – fuzją pierwotnego strachu, respektu i metafizycznej estymy. Bywał kompanem Leszego (Boga Lasu) i czasem jedną z jego postaci, albo zwierzęciem towarzyszącym Welesowi – strażnikowi bydła, obdarzonemu mocą odwracania wilczego wzroku od pasącego się stada. Razem z resztą zwierzyńca należał do sfery chtonicznej, spajającej ciemność, śmierć, ziemię i jej owoce.

Korzenie wierzeń i folkloru Słowian czerpią z lasu oraz gromady bóstw wyobrażanych poprzez dzikie zwierzęta stamtąd pochodzące. Pozostając w konflikcie - lękano się niebezpieczeństw, ostrzegano przed nimi, zakładano stosowne amulety, jednocześnie fascynując magicznymi siłami natury i mistycyzmem zza drzew, które wzbraniały wymawiać imię drapieżnika. Tak narodziło się przysłowie "Nie wywołuj wilka z lasu".

Wspomina o nim Witold Vargas, ilustrator i twórca serii "Bestiariusz słowiański" bazującej na rozlicznych źródłach historycznych i ludowych.

W pradawnych wierzeniach musiał istnieć jakiś duch nadrzędny, który nad wilkami władał.

Według autora, w miarę asymilowania wątków innej wiary, owo bóstwo zastąpili pewni brodaci święci, za którymi w mroźne zimowe dni podążały watahy wilków.

"Wilk był tym pośród zwierząt stąpających po ziemi, czym orzeł wśród ptaków." ["Bestiariusz - Zwierzęta"]

Co bardzo istotne dla czytelnika, widza i słuchacza, w gronie literackich i komiksowych autorów słowiańskiej fantastyki czy beletrystyki, zantropomorfizowany motyw bajki o Czerwonym Kapturku wydaje się klarowny, właściwie interpretowany – ma ostrzegać o trzymaniu się leśnych ścieżek (respekt przed przyrodą, zapobieżenie zbłądzeniu) i rezerwie do obcych po drodze.

Nie sposób tutaj nie wspomnieć książki "Czerwona baśń" autorstwa Wiktorii Korzeniewskiej (Slavicbook), która swego czasu uwiodła mnie magicznym nawiązaniem do wilczego etogramu w niezwykle poetyckiej oprawie.


Gorąco polecam wszelkim przywiązanym do stereotypu czerwonego kapturka i nie tylko tejże uwięzionej w schemacie bajki. "Czerwona baśń" łamie konwencję porywając do dzikiej, słowiańskiej kniei, gdzie nie warto zbaczać z krętych ścieżek.


Dowolna forma przekazu – ustna czy pisemna – zaistniała w folklorze utrwalana koloryzowaniem z pokolenia na pokolenie, przyprawiana emocjonalnie i/lub reinterpretowana w dowolny sposób przez narratora (albo kreatora) za każdym razem, kiedy ją opowiadano. Bywało, iż wilka wyrywano z kontekstu środowiskowego (z braku wiedzy) lub antropomorfizowano przez pryzmat krzywego zwierciadła (celowo).

Od zarania dziejów na przekaz wpływają ludzie, którzy plotą wątki historyjki.


Cytaty pochodzą z tomu "Bestiariusz - zwierzęta" Witolda Vargasa