Istnieje pewna cierpliwość dzikości – niestrudzona, natarczywa, wytrwała jak samo życie – [..] cierpliwością tą włada dzikie życie wtedy, gdy ma się pożywić innym życiem.

— Jack London, "Zew krwi".

Blisko 3 lata temu w amerykańskich mediach pojawił się lakoniczny news o studentce uratowanej (prosto z drzewa, na które się wspięła) przez załogę helikoptera stanowego departamentu środowiska (Department of Natural Resources) po tym, jak otoczyły ją wilki z północno-wschodniego rejonu Winthrop w stanie Waszyngton, popularnego terenu rekreacyjnego.[1] Z doniesień wynika, że najprawdopodobniej rzeczone wilki odpoczywały, drzemały, ogólnie były spokojne na znajomym obszarze, gdy alarmująca (na drzewie ponad nimi) osoba czuła się otoczona.

Bardzo trudno uwierzyć w grupę wilków wytrwale czekającą aż upatrzona ofiara ponownie pojawi się w zasięgu (np. zejdzie z drzewa), skoro fundamentem strategii ich polowania ma być dynamika sekwencji drapieżnej.

  • Nagły, błyskawiczny sus z cierpliwego zaczajenia w ukryciu cechuje drapieżne kotowate – dzikie i domowe – przy czym zwykle czatują one samotnie (poza lwami), w przeciwieństwie do kompleksowo socjalnych strategów, jakimi są wilki.
  • Wilki zwykły migrować[2] – patrolując rezydentne terytoria (znaczenie zapachem, eliminowanie ignorantów, rywali o zasoby) lub w poszukiwaniu innego (problem dostępności zasobów, zróżnicowania genetycznego) – pokonując dystanse dziesiątków kilometrów (za pożywieniem) lub setek tychże (za życiowym partnerem).

Większość zwierzęcego behawioru pozostaje instynktowna, czyli z założenia wiedziona instynktem – genetycznie uwarunkowanymi, naturalnie dziedziczonymi predyspozycjami zwierząt (w tym ludzi) do procedowania wzorców zachowań sterowanych impulsywnie i kontrolowanych przez dedykowane bodźce środowiskowe. Natura zawiera się w etogramie, który ma zapewnić zwierzęciu fundamentalne warunki przetrwania osobniczego, a w rezultacie właściwą kondycję lokalnej populacji gatunkowej.
Trzy kanoniczne warunki do spełnienia – pewność bezpieczeństwa, dostępność pożywienia, szansa na reprodukcję[3] – wywierają wpływ na określony habitat zaspokajający zwierzęciu ów dobrostan. Umieśćmy wilka w tym kontekście:

  • Pojedynczy osobnik (pozbawiony socjalnego wsparcia grupy rodzinnej) może zaatakować, jeśli poczuje się zagrożony i/lub brak możliwości ucieczki (ograniczenie przestrzeni, unieruchomienie) konfrontacja, decyzja indywidualna, tło emocjonalne agresji ofensywnej.

Wilk szary (dziki, nienawykły do ludzkiej obecności) w naturze przestrzega sztywnego dystansu, mając unikanie za priorytet (zjawisko symptomatyczne np. wśród wilków w rezerwatach w razie kontaktu z nieznanymi osobami przez ogrodzenie). Regulaminową odległość 100m wyznaczają też strażnicy Yellowstone zarówno profesjonalnym obserwatorom przyrody, jak i zwykłym turystom.[4]

  • Grupa wilków (kolektywna współpraca) może zaatakować, jeśli czuje głód uruchomienie sekwencji drapieżnej, strategia polowania, bez udziału emocji.

Strach jest przykładem emocji elementarnej, zakorzenionej głęboko w pierwotnym jądrze migdałowatym, osadzonym u podstaw mózgu; w układzie limbicznym (odpowiadającym za reakcje stricte emocjonalne), związany z instynktem samozachowawczym, obroną, generalnie z unikaniem ryzyka. Pojawia się, kiedy życie, zdrowie czy po prostu bezpieczeństwo są zagrożone, dotykając danego osobnika (bezpośrednio) i/lub potomstwa / partnera / towarzyszy (pośrednio, aspekt społeczny zachowania). Każdorazowo, neurofizjologicznie, poczucie strachu przygotowuje organizm (adrenalina) do natychmiastowej ucieczki albo do agresywnego ataku[5] (napięcie mięśniowe, znieruchomienie). Przedstawiciele Canis lupus (podobnie jak inne psowate z genus Canis) używają kompleksowych, mniej lub bardziej ekspresywnych sygnałów stresu eksponowanych w obliczu niebezpieczeństwa, kończąc na grożących (ostrzegawcze), tj. warczenie czy pokazywanie zębów. Funkcją tychże jest zapobieganie przekroczeniu krytycznego dystansu (dystans ucieczki) przez potencjalnego intruza – abstrakcyjnej granicy, po której zignorowaniu zwierzę jest w stanie zaatakować napastnika (ze strachu, w samoobronie). W takich okolicznościach u wilków:

  • Epizody agresji defensywnej obejmują interakcje międzygatunkowe zachodzące w dzikich ekosystemach, gdzie człowiek jest wykładnikiem (czynnik mechanizmu ucieczki) albo rezyduje konkurencyjny drapieżnik.[6]
  • Interakcje wewnątrzgatunkowe rozwiązują sygnały zapachowe (zapobieganie konfliktom terytorialnym) oraz rytuały, tj. zachowania afiliacyjne (uległa postawa, zachęta, sygnały uspokajające) i agonistyczne (czerpiące z kontrolowanej agresji).

Każde skonfrontowane zwierzę (w tym zwierzyna łowna, np. ścigane kopytne) będzie się starało uniknąć starcia, o ile to możliwe, ale stanie do walki osaczone. To jeden z powodów, dla którego statystycznie jedynie około 10% wilczych polowań kończy się sukcesem, a drapieżniki wychodzą ze starć poranione.[7] To także kryterium wyboru ofiary wyłuskiwanej z uciekającego stada przez liderów wilczej grupy  – ranne, chore, stare albo młode, niedoświadczone zwierzę.

Z perspektywy behawioru wzorzec zachowania jest stałą, acz instynktownie wyzwalaną sekwencją elementów składowych. Każdemu przypisano fazy poprzedzającą i następującą na ich sprzężeniach, zespolone zmierzające ku finalizacji poprzez konsumpcję. W aspekcie dążenia do zaspokojenia potrzeb (tutaj głodu) owa sekwencja zachowań łowieckich stanowi specyficzne, ewolucyjnie zaadaptowane zachowanie drapieżne według wzorca dziedziczonego od pokoleń, procedowanego jako taktyka.

WYPATRYWANIE → ŚLEDZENIE → SKRADANIE → POŚCIG → POCHWYCENIE / UGRYZIENIE → ZABICIE → ROZERWANIE → ZJEDZENIE

Doświadczony, dorosły wilk szary jest w stanie zabić i skonsumować adekwatną gabarytowo ofiarę dyktowaną dietą, gdzie ruch będzie triggerem spłoszona zwierzyna zainicjuje partię pościgową łańcucha zachowań ( jej start do ucieczki posiada wartość bodźca).
Układ pokarmowy tego drapieżnika został przystosowany do trawienia roślinożernych (przyswajalność, walory energetyczne). Dietę komponują z reguły większe kopytne, opcjonalnie gryzonie lub zające, zaś mięsożerne są z reguły zabijane w afekcie.

  • Lisy, szakale, wolno-żyjące (zdziczałe) psy, inne dzikie psowate na tle regulacji populacji mniejszych drapieżników (w widełkach kaskady troficznej).
  • Psy domowe bez opieki (wyjątkiem są wyspecjalizowane psy pasterskie) z winy zbyt płytkiej i/lub rozbieżnej komunikacji (ewolucyjnie predysponowane do interakcji z ludzkim przewodnikiem).

Oba typy definiują emocje (agresja terytorialna na rewirze lub w toku migracji rywalizacyjna w okresie rozrodczym), a to wyklucza pobawioną emocjonalnej otoczki, zimną agresję łowiecką, finalizowaną konsumpcją (w przypadku większej ofiary zbiorową z podziałem zdobyczy).

W 2008 roku, Jiro Taniguchi w swojej mandze "Wędrowiec z Tundry"[8] posuwa się do zilustrowania stada wygłodniałych wilków wytrwale śledzących garstkę wędrowców, przypuszczając ataki na psi zaprzęg, aby podstępnie podkradać prowiant pomimo rozpalanych ognisk czy ostrzegawczych wystrzałów z broni palnej, skutkiem czego psy zaprzęgowe jeden po drugim uciekają w dzikie knieje, a ostatecznie giną sami podróżnicy. Jest to fikcja literacka pozbawiona naukowego uzasadnienia.
Owszem, według prehistorycznych relacji czy też na łamach historii średniowiecznej Europy, głodne wilki kolektywnie śledziły, a nawet ścigały ludzi po rozległych, dzikich przestrzeniach (vide Syberia), robiąc to ze względu na zasoby pożywienia, tj. konie, czy pędzone z miejsca na miejsce renifery, opcjonalnie atakując psy zaprzęgowe[9]. Sztandarowe dzieła polskiego malarza Alfreda Wierusz-Kowalskiego (przełom XIX/XX wieku) powstały pod wpływem przeżyć z dzieciństwa – wilczego ataku na konny powóz, uwiecznionego na obrazach w wariacjach na temat grupy wilków ścigającej zaprzężone konie, zarazem unikając bata woźnicy oraz ignorując protesty pasażerów (inne jego obrazy kontrastowo portretują naturalnie wypoczywające drapieżniki).

Wilk jak malowany
Ten wilk nie był “tradycyjnym” groźnie warczącym mięsożercą. To było naturalne w postawie zwierzę, dzikie, piękne i zwyczajne zarazem - drapieżnik na pierwszym planie wspólnie ze swoją familijną grupą w tle - “Wilki podczas zamieci, Alfred Wierusz-Kowalski, olej na płótnie”.

Wilk szary (i nie tylko on) z awersją omija zapach człowieka pozostawiany po lasach (relacje o instalowanych kamerach przyrodniczych, maskowaniu kabin obserwacyjnych), o ile przedtem

  • nie zaprowadził do jadalnych, wartościowych dla mięsożercy odpadków (okazjonalna padlinożerność, żerowanie na wysypiskach)
  • nie zapoznał się ludzkim zapachem w wieku szczenięcym (relatywne oswojenie)[10]

co w obu wariantach ponownie wyklucza przeprowadzenie strategii polowania z użyciem sekwencji drapieżnej, na zimno, przy udziale całej grupy wilków bądź jej części.

Do dnia dzisiejszego, we współczesnej Europie nie udokumentowano incydentalnego, nieprowokowanego ataku dzikiego, zdrowego wilka na człowieka. Przyczyną wszelkich zgłaszanych przypadków bywały osobniki chore na wściekliznę, dorosłe szczenięta po nieudanej próbie odchowu przez człowieka (wypuszczone na wolność), hybrydy psa i wilka albo wilkopodobne psy pomylone z dzikim krewniakiem.
Oficjalna lista ataków wilka na człowieka – oparta o potwierdzone / udowodnione przypadki – nie istnieje. Ścisłe procedury zgłoszeniowe przestrzegane są jedynie w zakresie zwierząt gospodarskich na pastwiskach, gdzie do takich ataków realnie dochodzi (przypuszczanych na inwentarz i psy domowe bez predyspozycji rasowych do aktywnej prewencji). W rejonach ochrony gatunkowej wymagana jest analiza DNA dla potwierdzenia incydentu.

Od jakichś dwóch lat próbowałem sfotografować wilka w Bolimowskim lesie... Gdzieś tam ktoś mówił, że widział... ale nigdy nie udawało się trafić. W końcu idąc leśną drogą wcześnie rano wyszedł sobie zza zakrętu i trafił prosto na mnie :) Na początku chyba mnie nie widział.. bo szedł w moją stronę dopiero później przystanął na jakieś 30sek. i powoli odwrócił się i poszedł inną drogą. Niektórzy twierdzą, że to samica młoda.

Bartek Mika, autor zdjęcia tytułowego.

źródła:
"The fear of wolves: A review of wolf attacks on humans"; (NINA) Norwegian Institute for Nature Research (2002)
Agnieszka Samsonowicz; "Łowiectwo w Polsce Piastów i Jagiellonów" (2012)

Anglojęzyczną wersję artykułu (z 2018 roku) można znaleźć pod linkiem Wolf attack on human - prism of survival

[1] Za wydaniem The Associated Press (OKANOGAN, WA (AP); 13 lipiec 2018)
[2] Migracja pomiędzy habitatami – powodowana tak samo popędem / rywalizacją (w okresie rozrodu), jak poszukiwaniem nowych zasobów żywieniowych – stanowi gwarancję zróżnicowania puli genowej.
[3] [Pominięta w rozważaniu] Reprodukcja to proces, intergalny żywym istotom, dotyczący łączenia się w pary męskich i żeńskich osobników celem prokreacji w obrębie własnego gatunku, rozmnażania (indywidualnie, krótkoterminowo) i zapewnienia swemu gatunkowi przetrwania (globalnie, długoterminowo). Rodzice przekazują potomstwu kopie genomu (po połowie od każdego z nich) oraz podejmują się odchowania (w zależności od wrodzonego instynktu opiekuńczego, vide gatunki społeczne) dając poczucie bezpieczeństwa, wspierając rozwój, dostarczając pokarm. W naturze środowisko bywa ograniczone, dlatego wewnętrzny mechanizm populacji opiera się na selekcji, gdzie silniejszy, zdrowszy, łatwiej adaptujący osobnik będzie miał szansę przetrwać (młody) przy udziale, a zarazem przekazując dalej silniejszy, zdrowszy materiał genetyczny (dorosły).
[4] Dystans na jaki człowiek może podejść do dzikiego wilka (w naturalnym środowisku) zanim zwierzę ucieknie, został zbadany przez skandynawskich naukowców. Otrzymane wyniki uśredniono do 106m (w przedziale 17-301m, w zależności od siły/kierunku wiatru oraz od tego, czy sytuacja dotyczyła grupy, czy pojedynczego wilka). Potem, przez godzinę, zwierzęta trzymały dystans około 1.2km od newralgicznego miejsca. — za At what distance do wolves move away from an approaching human (2007); autorstwa J. Karlsson, M. Eriksson, O. Liberga
[5] Mowa o aktywnej obronie (w tym rytuały z zakresu strategii 5F).
[6] Ten argument odróżnia człowieka od wszystkożernego niedźwiedzia brunatnego (naturalny konkurent wilka szarego w kategoriach koegzystencji) – niedźwiedź rywalizuje z wilkiem o zasoby, tymczasem człowiek nimi zarządza, koegzystując na tym samym teryturium.
[7] Pomijając strategiczną ocenę, jakiej dokonuje drapieżnik rezygnując w trakcie polowania przypuszczonego na upatrzoną ofiarę (ryzyko błędu, brak doświadczenia) kosztem spalania energii (zbyt szybka, zdrowa, silna zwierzyna).
[8] Jedno z zebranych opowiadanie "Biały zew", zainspirowane nowelą "Biały kieł" Jacka Londona.
[9] Niezmiernie trudno, bez niezwykle istotnej przyczyny (skrajne wygłodzenie), nakłonić mięsożercę do konsumpcji mięsa innego mięsożercy (kosztem znikomej strawności).
[10] Skojarzenia negatywne/pozytywne wpłyną na sytuacyjne zachowanie zwierzęcia.